[NEWS] Bill Hinzman nie żyje
Bill Hinzman, odtwórca roli, pierwszego zombiaka jakiego widzimy w kultowym filmie "Noc żywych trupów", nie żyje. Zgodnie z tym co powiedziała jego córka, aktor zmarł w wieku 75 lat, na raka. Śmierć nastąpiła w zeszłą niedzielę po południu, w Darlington, w stanie Pensylwania. Przykre ale prawdziwe.
Zanim Hinzman stał się gwiazdą show George'a Romero, był asystentem kamerzysty na planie. Aktor po wystąpieniu w "Nocy żywych trupów", zagrał jeszcze w kilku, nisko-budżetowych produkcjach spod znaku horror, takich jak Shadow: The Riot a także wyreżyserował kilka jak choćby Flesheater z roku 1987 czy wyreżyserowany o rok później, The Majorettes. Bill, zawsze był oddany dla fanów przez których został nazwany Zombie numer 1. Na konwentach pojawiał się często w makijażu zombie, zbliżonym do tego co mieliśmy okazję widzieć w filmie Romero. Bill Hinzman, zgodnie z jego prośbą zostanie skremowany. Jak żartował: "Jeśli zostanę zakopany, to potem wstanę z grobu."




Na palcach jednej ręki zliczyć można, udane, europejskie produkcje traktujące o żywej śmierci. Prym w tej kwestii wiodą Brytyjczycy, mający na koncie genialny w moim mniemaniu "Shaun of the Dead" czy może miniserial "Dead Set". Podczas seansu z wymienionymi przeze mnie dziełami, z całą pewnością nie mamy do czynienia z babolami pokroju "Resident Evil". Twórcy postarali się umieścić w fabułach, wzorem Georga A. Romero, smutną (choć w przypadku "Shaun..." podaną po części na wesoło) prawdę o nas samych, społeczeństwie które funkcjonuje niczym pierwsze lepsze zombie. Do austriacko-niemieckiej koprodukcji, którą w dalszej części tekstu będę miał przyjemność zrecenzować, podeszłem na wskroś optymistycznie. "Rammbock" to produkcja niezależna, także cóż mogłem mieć do stracenia? Okazało się, że nic, a po skończonym seansie, czułem się na swój sposób usatysfakcjonowany.
W sieci pojawił się zwiastun animacji ParaNorman, najnowszego dzieła ekipy ze studia Laika, odpowiedzialnego m. in. za bardzo udaną ekranizację prozy Neila Gaimana pt. Koralina.
Jakie jest pierwsze skojarzenie, gdy pada hasło „kino skandynawskie”? Bergman, Sjostrom, kameralne dramaty rodzinne lub nieco mniej kameralne potyczki młodych ludzi ze światem. Ogólnie rzecz biorąc, filmy z przesłaniem, trudne, w pewien sposób odkrywcze lub nonkonformistyczne. Dead Snow zaś jest próbą zmiany tego stanu rzeczy, dokonanego przez grupkę zapaleńców. Próbą całkiem niezłą zresztą.
Wyobraźcie sobie, że budzicie się pewnego dnia w szpitalu. Nie wiecie, co w nim robicie, ani jak się tam dostaliście. Odłączacie się od aparatury i wychodzicie z pokoju, ale w całym szpitalu nie ma żywej duszy - jest za to spory bałagan, zupełnie jakby ktoś w pośpiechu opuszczał budynek. Wychodzicie na zewnątrz, gdzie okazuje się, że sytuacja przedstawia się jeszcze gorzej. Wędrujecie wymarłymi ulicami metropolii, mijając zniszczone budynki, pozostawione samopas samochody i rzeczy osobiste. Nigdzie nie widać żywego ducha. Pustka i martwota. Wchodzicie do kościoła, licząc, że spotkacie kogoś, kto wszystko wam wyjaśni, jednak zamiast pomocy spotykacie tylko księdza, który próbuje was zabić. Zaczyna się koszmar...
Tytuł: The Dead aka. Zombie
Po całkiem niezłym "Zombie SS" wracamy do klimatów wojennych związanych z żywymi trupami. Specjalnie dla was, mamy "Stone's War" a fabuła filmu prezentuje się następująco:
"Świat ogarnia epidemia przemieniająca zmarłych w krwiożercze zombie. Oczywiście nie trzeba długo czekać by plaga rozlała się na cały świat i pogrążyła wszystko w chaosie, gdzie garstki ocalałych walczą z hordami nieumarłych. W jednej z takich grup jest Igor i Alen. Zdobywają jednego zombie dla naukowca próbującego opracować serum przeciw wirusowi. Gdy dwaj łowcy wyruszają na kolejne polowanie Gyno eksperymentuje na sobie, tworząc nową mutację."
Temat żywych trupów w kinematografii, to temat rzeka. Powstało dużo świetnych jak i mnóstwo mniej udanych filmów z zombiakami w roli głównej. Ja postaram się przybliżyć wam tytuły, które każdy szanujący się fan zombie powinien znać. Przedstawiona poniżej dziesiątka filmów to moja żelazna klasyka kina z żywymi trupami.